26-latek wpadł w furię, kiedy lekarze odesłali do domu jego ciężarną partnerkę. Zdemolował oddział SOR i naruszył nietykalność cielesną pracowników. Łączne straty oszacowano na blisko 70 tys. złotych. Obrońcy Karola P. rzucili nowe światło na sprawę i zdementowali informację o jego aresztowaniu. "Działał w głębokim przekonaniu, że dziecko nie żyje" - podkreślono. Ciężarna jeszcze tego samego dnia urodziła w domu bez pomocy lekarskiej. Na personel SOR-u złożono skargę.