Teza, że najlepszy film 83. edycji weneckiego festiwalu, pokazano już drugiego dnia jest co prawda ryzykowna, ale wcale nie zdziwiłbym się gdyby okazała się prawdziwa. "Dziki Koń Dziewięć" Martina McDonagha niemal pod każdym względem jest filmem spełnionym. I od pierwszego pokazu wróży mu się sporą oscarową karierę.