Na górskiej drodze okazja do wyprzedzania trwa zwykle kilka sekund. Wciskam gaz w ogromnym Audi Q7 i spodziewam się typowego dla diesla scenariusza: redukcja, krótka chwila zawahania, dopiero później mocne przyspieszenie. Nic takiego się nie dzieje. Q7 natychmiast wyrywa do przodu, jakby ktoś usunął z równania czas potrzebny silnikowi na złapanie oddechu.