78-letni kierowca z Polski zaufał wskazaniom nawigacji i wjechał samochodem w głąb bawarskich Alp. Droga stawała się coraz węższa, aż zmieniła się w stromy szlak przeznaczony dla pieszych. Podróż zakończyła się na drewnianej kładce, z której koła Volvo zsunęły się nad wąwozem. Sprowadzenie pojazdu na bezpieczny teren zajęło ratownikom cztery godziny.