Poison Ruin wrócili po roku do Warszawy w znacznie ostrzejszej, pewniejszej odsłonie niż rok temu. Klub VooDoo zamienił się w duszny, spocony kocioł, w którym średniowieczna symbolika i Ramonesowa prostota tchnęła w publiczność naprawdę dziką energię. Sprawdźcie, jak było!