To historia największej ironii losu. Archeolog-amator, zaczytany w twórczości Homera, marzy o odkryciu historycznej Troi, gdy nikt nie wierzy w jej istnienie. Odkrywa ślady ruin, które uznaje za Troję... jednocześnie je niszcząc podczas "wykopalisk" i grabiąc jej skarby. Po latach archeolodzy faktycznie uznają ruiny za mityczne miasto, jednak nie mają już dostępnych śladów ze względu na zniszczenia. Oto historia Heinricha Schliemanna, człowieka, który jest znienawidzony przez archeologów, ale bez którego nie byłoby współczesnej archeologii.