Kandydaci na urząd prezydenta RP nie ustają w składaniu obietnic. Z wyjątkiem Bronisława Komorowskiego, któremu brak na to czasu, tak jest pochłonięty wyjaśnianiem, dlaczego nie wywiązał się z przyrzeczeń złożonych pięć lat temu. Szczególnie ochoczo pretendenci przyobiecują zajęcie się rażąco niską kwotą wolną od podatku. W Polsce wynosi ona zaledwie 3 tys. zł rocznie, gdy – w przeliczeniu na złote – w Grecji – 20 tys., we Francji – 25 tys., w Niemczech – 30 tys., w Wielkiej Brytanii – 50 tys., a w Hiszpanii – aż 75 tys. Rzecz jasna, przeważnie są to obietnice szybkiego i radykalnego podniesienia kwoty wolnej od podatku. Bo też jest to...