Właśnie BVB uciekła w Pucharze spod topora i to dwukrotnie... - zdobywając wyrównującą bramkę w 96 minucie i zwycięską w 120. Nie wiem w co grali przez pełne 130 minut, ale najbardziej to przypominało grę w "zbijaka" z desperacko broniącym się rywalem. Obijali rywali w polu karnym seriami, a bramki padły po jedynych dwóch strzałach, których bramkarz musiał bronić.
Bramkę stracili też w konsekwencji obicia rywala tylko, że na własnej połowie.
Gdyby nie charakterystyczna łatwość w natychmiastowym odzyskiwaniu piłki po stracie, mogli ten mecz przegrać wysoko.