Komentarz do wpisu: Jak znieść piłkę nożną ..., Gość null
Szanowny Przecinku.
Moja wypowiedź nie jest ani "o Rosji", ani "przeciw Rosji". Jest o piłce nożnej w XXI wieku, z refleksją, która dotyczy całej ludzkości.
Ale skoro już wszedłeś na temat Rosji...
Przenieś się oczami wyobraźni do roku 1936. Jest Olimpiada (uparcie będę twierdził, że słowo "olimpiada" stało się od dawna synonimem zwrotu "igrzyska olimpijskie") w Berlinie. Wkrótce Niemcy "pokojowo", bez ofiar wejdą do czeskich Sudetów i nie będą mieć już innych roszczeń terytorialnych w Europie.
I tak "pokojowo" będzie do czasu aż przestanie być pokojowo.
Nieśmiało przypomnę, że Ukraina, jeszcze jako republika radziecka, była członkiem ONZ, czyli miała podmiotowość międzynarodową w granicach, które obejmowały Krym i Donbas. "Rewizja granic" w Europie to jednak zjawisko dość groźne, prowadzące do wojny.
Wstaw w swoją wypowiedź w miejsce "Rosja" słowo "Niemcy", przenieś się do 1936 roku i sam przeczytaj, co napisałeś.
To taka refleksja historyczna.
------------------------------------------------------
Nie mam nic przeciwko superklubom. Stąd w mojej wypowiedzi implikacja: "Jeśli..., to...".
NBA byłaby fajnym wzorem, gdyby nie rozgrywki krajowe.
Kiedyś byłem przeciwnikiem europejskiej Superligi w piłce kopanej. Uważałem, że koncentracja mocnych klubów w 4-5 europejskich krajach zaszkodzi piłce. Jednak poszło to w tym kierunku i już(!) nie ma sensu temu przeiwdziałać. Hiszpania, Anglia, Francja, Włochy i Niemcy podzielą się tą grą. Będzie jakieś bliższe i dalsze zaplecze. My będziemy tym "najdalszym" i trudno. Superklubom, w których zawodnikom i tak trudno o jakiś związek emocjonalny z mistrzostwem kraju, oderwą się od lig krajowych, bo te przestaną być dla nich atrakcyjne.
W piłce kopanej ten rozbrat superklubów z resztą świata potrwa dość długo, ale chyba nastąpi w tym wieku.
W innych grach zespołowych, jeśli chcą się rozwijać, ten rozbrat powinien być szybki.
Igrzyska, emocje, związek uczuciowy kibiców-"konsumentów" piłki kopanej przenoszą się z poziomu "patriotycznego" ("polski/szwajcarski/angielski/czeski klub", "klub z mojego miasta") na poziom "zapisania się do którejś z europejskich trup cyrkowych". Czy to źle? Chyba nie.
Czy to źle, że część Polaków kibicuje Barcelonie, część - Realowi, część - Bayernowi? Chyba nie.
------------------------------------------
Pytasz "kto kogo w piłce oszukał?" Obejrzyj dowolny mecz. Oszustwo za oszustwem jedynie z tego powodu, że "sędzia nie widzi", że konsekwencje oszustwa są mikre. To odpychanie się rękami, podstawianie nóg, trzymanie za koszulkę,...
"Męska gra"? Ja nie mam nic nawet przeciwko kopaniu się po jądrach, ale pod warunkiem, że będzie to wpisane do reguł gry. Niech symbolem tego oszustwa będzie "ręka Boga". Może ten przykład przemówi? A może skok Glika na nielubianego przeciwnika przemówi? Może złamana noga przemówi?
Oglądaj piłkę w wykonaniu kobiet. Tam prawie nie ma fauli, prawie nie ma oszustw. Czyli można. Wystarczy chcieć i przestrzegać reguł.
Jakoś nikt nie brał się za przestępców z FIFA aż do czasu, gdy wzięli się za nich Amerykanie. Też nie przemawia?
Wrócę do przykładu NBA. Albo lepiej do NFL. To doskonale zorganizowane przedsiębiorstwo nie może sobie pozwolić na oszustwa, bo odwróciliby się od niego kibice, a w konsekwencji odwróciłaby się telewizja, czyli źródło pieniędzy. Kluby działają wspólnie i nie do pomyślenia jest, żeby jeden klub wyrolował drugi, przy pomocy sędziów. W USA przedsiębiorca-oszust... jest wypraszany z dobrego towarzystwa i nikt nim nie robi interesów. Władze ligi mają ogromne możliwości oddziaływania na kluby i mają ogromny autorytet, bo są odpowiedzialne za wspólny, uczciwy biznes. To kwestia pewnej kultury prawnej.
Prawo stanowi się łatwo. Kulturę prawną wypracowuje się przez pokolenia. Polska jest świetnym przykładem tego, że samo prawo bez kultury prawnej... Piłka nożna też jest tego świetnym przykładem.