Wybory na Węgrzech pokazują, że mimo ustawienia wszystkich instytucji państwa, przejęcia mediów, rozdawania lodówek i innych dóbr, kampanii strachu i wsparcia zarówno USA jak i Rosji możliwa jest wygrana. To właśnie zrobili Węgrzy, zmęczeni i zniesmaczeni korupcją i nieudolnością Fideszu, dając przygniatające zwycięstwo Tiszy Pétera Magyara.