- Pan Gilewicz chciał błysnąć, ale pomylił odwagę z odważnikiem. Jak to jest możliwe, że był w PZPN-ie przez dwa i pół roku, a przez dwa lata walczył o garnitury. Ale z kim walczył? Do kogo przyszedł z tą prośbą? Gdyby mnie poprosił, to bym mu przecież od razu kupił. Nawet teraz, jeśli ma potrzebę zakupu nowego garnituru, to niech się do mnie zgłosi – powiedział nam Zbigniew Boniek.