Liderzy PiS mogą tylko powtórzyć za kardynałem Richelieu: "Boże chroń mnie od przyjaciół, z moim wrogami poradzę sobie sam!". Bo sojusz z Donaldem Trumpem prowadzącym taką, a nie inną politykę globalną, z J.D. Vancem wspierającym prorosyjską politykę Viktora Orbana, czy wreszcie samym Orbanem meldującym się posłusznie na usługi Putina, będzie problemem dla PiS na krajowym podwórku.