Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, miał zaledwie 16 lat. Walczył na Woli i Starym Mieście, został ranny, a po wojnie wyjechał za ocean. W Nowym Jorku zmarł Jerzy Malewicz, jeden z tych ludzi, którzy nie opowiadali historii z książek, tylko z własnego życia. Miał 97 lat.