Do tego sezonu Mateusz Kołodziejski przystępował z rekordem życiowym 2.24 metra. I - nie oszukujmy się - takim wynikiem nikogo by nie postraszył w światowej czołówce. W styczniu dołożył jednak do tego centymetr, na początku lutego wygrał prestiżowy mityng w Hustopečach z wynikiem 2.30 m, trzy dni później był najlepszy w Trzyńcu (2.28 m). Dziś w Bańskiej Bystrzycy udowodnił, że może już regularnie fruwać na tej wysokości. Polak stoczył pasjonującą walkę z medalistami mistrzostw świata.