Po normalnej skoczni i srebrnym medalu mówił, że jest zmęczony. Potem, że brakuje mu adrenaliny i emocji, które opadły po wielkiej radości z życiowego sukcesu. No to Kacper Tomasiak ją sobie przywrócił w najpiękniejszy możliwy sposób - dokładając drugi olimpijski krążek, tym razem z dużego obiektu. I tak znalazł niedociągnięcia w swoich skokach. Ale te, jak zaznacza, były minimalne.