Od lat w polskich kurortach zarówno nad morzem, jak i w górach obowiązuje tzw. opłata klimatyczna. Płaci się ją za każdy dzień pobytu w tych miejscowościach. Turyści zaczynają się jednak buntować, bo stawki rosną, a w wielu tych miasteczkach trudno mówić o oddychaniu czystym, zdrowym powietrzem. — Korki, pełno samochodów, smród spalin. Nie wiem, za co ta opłata — mówi w rozmowie zs "Faktem" pan Kazimierz z Koszalina, który ferie spędza z wnukami w Karpaczu. Do tego dochodzi nieprzyjemnych zapach z kanalizy, na który uwagę zwracają i przyjezdni i miejscowi.