Dwóch młodych polskich piłkarzy zaczyna robić furorę na zagranicznych boiskach. W poważnych firmach, z historią, tytułami, ogromnymi stadionami i gigantyczną rzeszą kibiców. Może oba kluby nie są w ostatnim czasie hegemonami nawet w swoich ligach ale - z całym szacunkiem dla niebawem wymienionych - to nie Wolfsburg, Rennes, Gent czy Brighton. To inna liga. W każdym w kontekście. Także oczekiwań.