Na betonowych osiedlach, które w latach 70. i 80. rosły w całej Polsce, miało zacząć się nowe, lepsze życie. W praktyce często przynosiły poczucie ciasnoty, anonimowości i emocjonalnej pustki. Z tej codzienności, podpatrzonej przez okno warszawskiego wieżowca, narodziła się jedna z najbardziej przejmujących piosenek polskiej muzyki. "W domach z betonu nie ma wolnej miłości" Martyny Jakubowicz do dziś pozostaje jednym z najmocniejszych portretów epoki PRL.