To, co działo się ostatniego mistrzostw świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie, to była jedna wielka kompromitacja. Jeszcze w pierwszej serii ktoś strącił narty Domena Prevca. Te z wielką prędkością zjechały z najazdu i szczęśliwie nie skaleczyły nikogo. Słoweniec nie został dopuszczony do startu. W drugiej serii Słoweńcy chcieli startować, ale nagle zostali wycofani, po czym znowu wrócili. Jednym słowem cyrk na kółkach, a to wszystko na oczach Johana Eliascha, prezydenta Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS).