Krzyki, a następnie uderzenia dochodzące "z wnętrza maszyny" - usłyszeli na sekundy przed odlotem pasażerowie jednego z samolotów w Kanadzie. Stewardessy biegały w tę i z powrotem, obsługa podniosła alarm, aż w końcu zidentyfikowała problem. Okazało się, że "tkwił" w luku bagażowym. - Pierwszy raz coś takiego widzę - komentował pilot.