Jedna osoba nie żyje, a kilka zostało rannych po strzelaninie na granicy Tajlandii i Kambodży. To pokłosie zawieszenia porozumienia pokojowego, które nadzorował Donald Trump. Jeszcze kilka tygodni temu Biały Dom przekonywał, że prezydent USA wynegocjował "historyczną deklarację", która "kończy napięcia" między obydwoma krajami.