Gdy Igę Świątek dopadł kryzys na korcie, zaczęliśmy szukać winnych. Na pierwszy ogień poszła Daria Abramowicz. Potem trener Wim Fissette. To jednak droga donikąd. Niedzielny mecz z Jeleną Rybakiną w Paryżu doskonale pokazał, że problem leżał zupełnie gdzie indziej - pisze Michał Kiedrowski ze Sport.pl.