Jeden krótki przejazd wystarczył, aby wyrządzić szkody, których naprawa potrwa co najmniej kilka miesięcy. Wójt nie ukrywa emocji, bo choć zniszczenia dotyczą mienia powiatowego, to jednak gmina również ma w nim swój wkład. Straty wstępnie oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych.