Historia pary z Wrocławia, która niespodziewanie znalazła się na igrzyskach olimpijskich, mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. Wystarczyła jedna wiadomość, by kilka godzin później byli już w samym centrum olimpijskich wydarzeń. Wyjątkową propozycję otrzymali… od drużyny kolumbijskiej, którą oficjalnie reprezentował tylko jeden zawodnik. - Wszyscy byli bardzo ciepli, otwarci i życzliwi, chętni do współpracy i zawsze uśmiechnięci - opowiadają w rozmowie z Interią Sport. Ten wyjazd miał jednak dla nich także dodatkowy, osobisty wymiar. Wydarzenia z 14 lutego sprawiły, że ta olimpijska historia nabrała jeszcze bardziej wyjątkowego charakteru.