5 szybkich wniosków: Górnik – Lech 0:1
Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.
PARALIŻ I GOL
—
Lech Poznań na wczorajszy mecz wyszedł w składzie, którego można było się spodziewać, niespodzianką był jedynie występ Taofeeka Ismaheela mogącego zagrać przeciwko Górnikowi, z którego jest wypożyczony. Rywal z kolei zagrał bez narzekającego na uraz pleców lidera środka pola Jarosława Kubickiego, który rano zgłosił niedyspozycję. Od pierwszej minuty sobotniego hitu 20. kolejki Lech był zepchnięty do obrony, Górnik był nakręcony, atakował głównie skrzydłami, po czym w 9 minucie korner za sprawą uderzenia z daleka wywalczył Patrik Walemark. Ten sam Szwed z prawego narożnika dośrodkował na głowę Leo Bengtssona, inny Szwed przedłużył piłkę do Mikaela Ishaka, trzeci szwedzki gracz wygrał główkę z Michalem Sackiem i w ten sposób zdobył gola na 1:0. Poznaniacy wyszli na prowadzenie szybko i niespodziewanie, wcześniej bardziej pachniało golem dla gospodarzy, niż bramką dla Kolejorza, a już tym bardziej po stałym fragmencie gry. Gol na 1:0 był bardzo ważny, bowiem po nim nasz zespół mógł uwierzyć w siebie lub zacząć grać z większym spokojem.
GRAMY INACZEJ, KONTROLUJEMY MECZ
—
Lech Poznań po zdobyciu bramki faktycznie uspokoił mecz grając zupełnie inaczej, niż z Lechią Gdańsk oraz Piastem Gliwice. Nasza drużyna zaczęła grać pragmatycznie, poszczególne formacje były blisko siebie, lechici doskakiwali do przeciwników, gdy oni mieli piłkę i sami nie forsowali tempa, kiedy posiadali piłkę przy nodze. Przy stanie 1:0 w grze poznaniaków szło dostrzec pewność siebie, spokój oraz chęć boiskowej kontroli. Mecz był wyrównany, statystyka strzałów była bardzo podobna (celnych tak samo), posiadanie piłki było już nieznacznie po stronie górników tak samo jak współczynnik xG. Gol na 1:0 dał Lechowi Poznań bardzo dużo, dał pewność siebie pozwalając zagrać pragmatyczną piłkę opartą na boiskowej kontroli, której nie było w poprzednich dwóch meczach. Tym samym Górnik Zabrze przez wiele minut pierwszej połowy nie umiał nam poważnie zagrozić zarówno z kontry, jak i po ataku pozycyjnym.
DOWIOZĄ TO?
—
Druga część gry była już trochę inna aniżeli pierwsza połowa. Przede wszystkim Lech Poznań wszedł w drugą część tak samo źle, jak w pierwszą odsłonę dając się stłamsić i momentami rozpaczliwie się bronił. Z czasem chciał uspokoić grę, ale tym razem było już widać w naszych poczynaniach większą nerwowość, przez co zespół mógł świadomie się cofnąć. Lechici momentami bronili zbyt głęboko, nawet po zmianach mieli wiele przestojów w grze ofensywnej sprawiając wrażenie drużyny, która chce za wszelką cenę dograć z prowadzeniem 1:0 do końca. Już w okolicach 65-70 minuty kibice Kolejorza mogli zadawać sobie pytanie w stylu – dowiozą to? Niestety Lech Poznań optycznie nie wyglądał dobrze, nie kreował gry, zmiennicy nic ciekawego nie wnieśli, poznaniacy mocno pracowali w defensywie, za to z przodu już niewiele pokazywali. Z czasem druga linia Górnika Zabrze rozluźniła się, momentami lechici umieli przedrzeć się pod bramkę Łubika, jednak pojedynczych kontr nie kończyli strzałami. W statystyce uderzeń Górnik Zabrze po przerwie szybko zyskał przewagę, z której często niewiele wynikało. Na nasze szczęście piłkarsko rywal był zbyt słaby, by pokonać naszą obronę już bez Antonio Milicia, który w przerwie profilaktycznie opuścił murawę (problem z łydką).
UDAŁO SIĘ PRZEPCHNĄĆ MECZ
—
Lech Poznań w końcówce mógł strzelić gola na 2:0, a nawet powinien go zdobyć, lecz mocno zagranej piłki przez Pablo Rodrigueza do siatki nie wepchnął Yannick Agnero, który stojąc na 2 metrze po prostu w nią nie trafił. Nie zmienia to jednak faktu, że Lech Poznań w sposób pragmatyczny i po zupełnie innej grze niż 31 stycznia, 3 lutego czy w wielu innych meczach przepchnął wygraną, którą można uznać za zwycięstwo za tzw. „6 punktów”. Przed tym meczem Lech Poznań nie był faworytem, z każdą godziną kurs bukmacherów na triumf Górnika Zabrze spadał a o zwycięstwie Kolejorza mogła zadecydować tylko logika Ekstraklasy. Tak było. Lech wygrał z przedmeczowym faworytem, choć wiele osób w niego nie wierzyło. Czy ta wygrana była zasłużona? Na pewno była wywalczona, wyszarpana i osiągnięta dzięki zaprezentowaniu efektywnej piłki opartej na kompaktowej grze całej drużyny, która zmniejszyła stratę do Górnika Zabrze z 7 do 4 oczek. W wielu statystykach lepszy był nasz przeciwnik, jednak to Lech Poznań był skuteczniejszy odnosząc pierwsze ligowe zwycięstwo od 23 listopada, a na wyjeździe pierwsze od 5 października.
SPOKÓJ NA PARĘ DNI
—
Lech Poznań stał się pierwszym klubem od 30 sierpnia, który zdobył Zabrze, ma spokój na parę dni i to byłoby na tyle. Drużyna Kolejorza na dziś jest w słabej formie, indywidualności są w kiepskiej dyspozycji, tak naprawdę solidną formę od początku wiosny pokazuje tylko Wojciech Mońka i Robert Gumny. O wielu innych piłkarzach lepiej nie pisać, lecz po wczorajszym rezultacie 1:0 wszyscy na parę dni mogą odetchnąć z ulgą mając teraz kilka dni spokoju, które można poświęcić na regenerację psychiczną i przede wszystkim na trening. Trzeba pamiętać o tym, że za tydzień w niedzielę rozpoczynamy maraton gier co 3-4 dni, który potrwa od 15 lutego do 22 marca, maraton będzie składał się z 11 meczów na 3 frontach, w tym z następnego starcia z Górnikiem o 1/2 finału Pucharu Polski. Na razie Lech Poznań wygrał z górnikami dwie bitwy, za niecały miesiąc okaże się, czy wygra wojnę oraz ile tak naprawdę da nam wczorajszy triumf? Na dziś Kolejorz wciąż jest w realnej grze o tytuł, ale Jagiellonia Białystok ma 6 punktów więcej, ma do rozegranie zaległe spotkanie i obiektywnie wyrosła na faworyta do zdobycia tytułu Mistrza Polski. Lech Poznań? Na dziś w głowie powinno być szybkie wskoczenie na miejsce pucharowe, przejście KuPS Kuopio oraz trzecie pokonanie w tym sezonie Górnika Zabrze, który po dwóch porażkach dnia 4 marca będzie jeszcze bardziej zdeterminowany, żeby wreszcie nas ograć. Cały Lech Poznań musi mieć się na baczności, jedna wygrana wiosny nie czyni, patrząc na grę wciąż jest wiele do poprawy i przede wszystkim – jest przed nami wiele innych meczów do wygrania. Dokładnie za tydzień przy Bułgarskiej będziemy musieli poradzić sobie bez zawieszonego Mikaela Ishaka, który zdobył już 11 ligowych goli pokonując dawniej m.in. golkipera Piasta Gliwice.
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post 5 szybkich wniosków: Górnik – Lech 0:1 first appeared on KKSLECH.com.