To, co Real Madryt zrobił w meczu z Benfiką w Lidze Mistrzów, spokojnie można nazwać klęską, blamażem, kompromitacją. "Królewscy" polegli na wyjeździe 2:4. Mecz kończyli w dziewiątkę, a w ostatniej minucie stracili gola, którego autorem był... bramkarz rywali. W ten sposób rzutem na taśmę wypadli z najlepszej ósemki fazy ligowej i o 1/8 finału powalczą w play-offach. Patrząc na reakcje i zachowanie niektórych piłkarzy, trudno przypuszczać, że Alvaro Arbeloa jest dla nich jakimkolwiek autorytetem.