Schronisko w Sobolewie to symbol dramatu bezdomnych zwierząt w Polsce. Gmina kierowała zwierzęta do właściciela przytuliska "Happy dog" i płaciła mu za to z pieniędzy publicznych. Nikt jednak nie dopilnował, aby zwierzęta miały godną opiekę, leczenie i jedzenie. Czy urzędnicy przez lata akceptowali albo udawali, że tego nie widzą? Sprawdzi to Najwyższa Izba Kontroli. — Na przeprowadzenie kontroli byliśmy przygotowani już wcześniej mentalnie — mówi nam Bartłomiej Pograniczny, rzecznik NIK. Potrwa ona kilka tygodni i przypominać będzie śledztwo. Z kolei wójt gminy Sobolew w rozmowie z "Faktem" odpiera zarzuty.