Najpierw z zegarmistrzowską precyzją pokazał, jak mordował żonę i małe córeczki, opowiedział, jak słyszał trzask pękających kości, i jakie odgłosy wydawały konając. Teraz wszystkiego się wypiera. Serhii T. po raz drugi stanął przed sądem. Kiedy wszyscy wstrzymywali oddech oglądając zapis wizji lokalnej, on siedział z niewzruszoną miną i nawet mu powieka nie drgnęła.