Magda Linette musiała w środę, w zimnym i deszczowym Hobart na Tasmanii, rozegrać dwa pełne mecze, łącznie aż pięć setów. I oba wygrała, awansowała do ćwierćfinału. Zupełnie inny scenariusz spotkał Emmę Raducanu, rozstawioną tu z jedynką, byłą mistrzynię US Open. Ona w środę tylko kończyła spotkanie z Camilą Osorio, do "8" dostała się bez gry, po walkowerze od Magdaleny Fręch. I była zdecydowaną faworytką starcia z Taylah Preston, 204. zawodniczką na świecie. Wydawało się, że po dwóch setach będzie już mogła czekać na rywalkę: Linette lub Ivę Jović. Nic bardziej mylnego.