W miniony weekend z 10 na 11 stycznia na zamarzniętym Jeziorze Żywieckim doszło do niebezpiecznego incydentu. Kierowca terenowego suzuki postanowił zaryzykować i wjechał swoim autem na lodową taflę. Zatrzymał się 60 metrów od brzegu. Niestety, lód nie wytrzymał ciężaru pojazdu i ten częściowo zapadł się pod powierzchnię wody. Gdy na miejscu zjawiły się służby, kierowcy tam nie było. — Prawdopodobnie będzie wniosek o ukaranie — powiedziała "Faktowi" asp. Jolanta Frydel rzeczniczka żywieckiej policji.