Striptizerki ze znanego klubu nocnego w Gdańsku twierdzą, że tańczą za darmo, bo pracodawca nie chce im wypłacić pensji. Rozżalone kobiety poszły na skargę do urzędników z Państwowej Inspekcji Pracy. Udzieliły też wywiadu, w którym zdradzają kulisy swojej pracy, a te mogą szokować. Opowiedziały, że bywają klienci, którzy tak dają się naciągać, że zostawiają w klubie krocie, bywa, że nawet kilkadziesiąt tys. zł.