Gdy inne bociany dawno temu odleciały do Afryki, on został sam na polu niedaleko oczyszczalni ścieków w Wałczu (woj. zachodniopomorskie). Bocian, którego para młodych ludzi nazwała Lolkiem, był wycieńczony, przemarznięty i niezdolny do lotu. Jego pióra były oblepione trudną do usunięcia substancją. Szybki prysznic z ciepłą wodą i szarym mydłem nie pomógł. Lolek nadal nie może wzbić się w powietrze.