Aryna Sabalenka po raz drugi z rzędu została najlepszą tenisistką świata, ale nawet w tak wspaniałym sezonie czegoś jej zabrakło, by po raz pierwszy wygrać French Open i Wimbledon. W Rijadzie wydawało się, że w końcu tej sztuki dokona w WTA Finals, nazywanym czasem "piątym szlemem". Grała niesamowicie, ale w tym decydującym spotkaniu trafiła na zawodniczkę, która do turnieju dostała się w ostatniej chwili. Jelena Rybakina wskoczyła na kosmiczny poziom, wygrała pięć spotkań, w tym i to z Sabalenkę - 6:3, 7:6 (0). I zgarnęła rekordową w historii nagrodę - ponad 5,2 mln dolarów.