To miał być początek przygody życia. Lecieli nad afrykańskimi wzgórzami w stronę słynnego rezerwatu safari w Kenii. Większość pasażerów stanowili turyści z Europy. Do celu dzieliły ich zaledwie dwie godziny. Ale samolot nigdy tam nie dotarł. 28 października, o świcie, maszyna roztrzaskała się o zbocze i stanęła w ogniu. Na ratunek było już za późno. Zginęło 12 osób.