Eva Lys ma za sobą absolutnie wyjątkowy sezon, choć jeszcze go nie skończyła. Pierwszy raz awansowała do setki najlepszych tenisistek świata, później już do TOP 50. Zanotowała pierwsze zwycięstwo z zawodniczką z dziesiątki, w Pekinie ograła Jelenę Rybakinę. I zyskała sympatię kibiców, swoich radosnym podejściem do tenisa. W środę w Tokio nie było jednak Niemce do śmiechu. Najkrótsze dotąd przegrane spotkanie Lys w tourze trwało 59 minut, tyle czasu zabrało w styczniu Idze Świątek ogranie Niemki. Dziś mistrzyni WTA 1000 z Montrealu załatwiła sprawę jeszcze szybciej.