- W zeszłym roku pomyślałem sobie: "Nie lubię trawy, nie chcę znów wracać". Ale w tym roku czuję się inaczej, zacząłem znów kochać trawę - mówił wyraźnie zadowolony Karen Chaczanow. Nic dziwnego, chwilę wcześniej bardzo pewnie pokonał 6:4, 6:2, 6:3 Kamila Majchrzaka i awansował do ćwierćfinału Wimbledonu, czym przerwał piękny sen Polaka w Londynie.