— Na strychu leżała kilkunastocentymetrowa warstwa zbitej gliny, którą trzeba było skuwać kilofem. Nie było również łazienki, tylko wydzielone w rogu kuchni miejsce do mycia. Nie dziwię się, że inni zainteresowani nieruchomością byli mocno zaszokowani takimi spartańskimi warunkami — wspomina Ula, która jest kolejną bohaterką cyklu "Ruinersi".