Ta kampania przypomniała, jak zaskakująco nieprzebrane pozostają pokłady klasowej pogardy, na których zbudowany jest projekt "uśmiechniętej Polski". Przeciw Karolowi Nawrockiemu w ruch poszły te same prymitywne zbitki (skoro blokers, bokser i ochroniarz to znaczy, że gangus, patus i przemocowiec), przy pomocy których polityczno-komentatorski "warszafko-krakówek" całe lata trzymał klasę robotniczą, która nie chciała całować go w pierścień, w stanie permanentnego upokorzenia, niższości i neofeudalnej podległości.