Po tragedii, jaka rozegrała się w środę, 7 maja na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, uczelnia pogrążyła się w żałobie. Przed budynkiem Auditorium Maximum wystawiono czarno-białe zdjęcie zamordowanej 53-latki — pracownicy portierni i mamy trójki dzieci. Przed wejściem i na terenie kampusu pełno było policji. Uwagę reporterów "Faktu" od razu przykuła jednak inna rzecz — uczelnia tego dnia wydawała się wymarła.