Komentarz do wpisu: Jak płakać po Polakach, xavrasw
Różnica jest też w tym, że Stoch, a wcześnie Małysz, pracowali z psychologami. I trochę śmieszno-straszne jest to, że PZN ze swoim śmiesznym budżecikiem (szczególnie w 2000 roku) było stać na zatrudnienie psychologa, a PZPNu nie stać, a w zasadzie nikogo tam nie stać, żeby o tym pomyśleć - ani naszego genialnego stratega Nawałkę, ani naszego obrotnego prezesa Zibiego. Po ch..j psycholog - lepiej chłopaków puścić na 2 piwa. Może Islandczykom 2 piwa pomagają - Polakom nie i to już wiadomo od dawna.
W innych dyscyplinach jest podobnie, dlatego sukcesy są raczej przypadkiem niż regułą mimo, że czasami (np. w takiej siatkówce) potencjał mamy na regularne wygrywanie. Dlatego receptą na sukces byłoby powszechne olanie i brak jakichkolwiek oczekiwań (wydaje mi się, że przed ostatnim Euro właśnie trochę tak było - po zobaczeniu Niemców i Ukrainy w grupie niewielu oczekiwało wyjścia z niej - i to paradoksalnie drużynie pomogło) tylko to jest z kolei nierealne przy polskim środowisku reklamowo-medialnym, które przecież na biciu piany przed imprezą mistrzowską zarabia kokosy.